Zimny pocałunek

29 maja 2015

Trochę spadłam. Nie mam siły czekać. Czy to coś zmieni? Następna będzie ostatnia. Obiecałam to sobie. A może już wkrótce ono zadecyduje za mnie? Boli czerwcowy blask. Nie rozumiem co się dzieje. Zapominam. Powoli. To prowadzi do otępiania. Puste słowa. Bez wyrazu. Myślę, więc piszę. A więc to jest piękne. A każda chwila snem przykrywa płaszcz nocy. Chcesz wejść? Nie. Poczekam aż uronisz kolejna łzę. Lubię patrzeć na twój ból. Ekscytująca jest myśl, że istnieję. Przecież to tak inne od bezmyślnego trwania. Zamykam oczy. Nie chcę wiedzieć, nie chcę czuć. Czy to koniec już? To koniec już. A może z następnym wschodem słońca zaczerpnę wody życia z źródła młodości. Zabiję by zostać nieśmiertelna w pamięci tych, na których nikt nie czeka. Lęk. W jej skórze czuję się zbyt czysta. A może boję się kalania anielskiej bieli? Nie wiem w co wierzyć. Nie wiem nic. Chce kolejnej ścieżki końca. I początku przepaści. Więc skaczę. Trochę spadłam. Nie mam siły czekać. Czy to coś zmieni?

Komentowanie zostało wyłączone.